Automatyzacja. To słowo zdaje się dobrze określać współczesność. Jeszcze niedawno umiejętne prowadzenie samochodu w ciągłym poślizgu wydawało się być ważne w warunkach zimowych, by dodzwonić się do właściwej osoby w urzędzie należało wykonać serię połączeń a zwrot źle dopasowanego obuwia zajmował sporo czasu i energii. Aktualnie wszystkie te problemy (jak i wiele innych) zostały na tyle zautomatyzowane, że nie dostrzegamy, jak kolejne fragmenty rzeczywistości pracują nad tym, by nam było wygodniej. Czy to dobrze? Ależ tak! Przecież dzięki temu możemy skupić się na właściwych, ważniejszych problemach i dzięki temu przesuwać linie ograniczającego nas horyzontu coraz dalej i dalej, prawda? Tylko… czy tak się właściwie dzieje? Jakie konsekwencje ponosimy wtedy, gdy nie wykorzystujemy zaoszczędzonego dzięki przemysłowej automatyzacji czasu na realizację naszych pomysłów?

Praca automatów nie jest przez nas zauważana a już na pewno nie mamy poczucia, że jest ona naszą zdobyczą- coś co działo się wolniej, dzieje się szybciej. Ogranicza to procesy wykonywane przez nasz mózg – słowem: automaty nieco nas ogłupiają. Nasza własna wielozadaniowość może przez to zostać zagrożona. Automatyzacja naszych procesów mentalnych aktualnie jest w odwrocie. Konsekwencja? Zmniejszona koncentracja, brak lub ograniczone możliwości kontroli kilku procesów jednocześnie. Jednoczesne pisanie wiadomości, pilnowanie gotującego się posiłku i zerkanie na bawiące się dzieci może stać się problemem. Jak dowodzą badania, największym kłopotem zdaje się być przełączanie między automatyką a własną koncentracją. Tzw. tunel poznawczy, który się wtedy pojawia generuje pewną ilość czasu potrzebnego na rozpoznanie przez nas sytuacji. Często jest to czas zbyt długi a konsekwencje braku uwagi bywają drastyczne. Zbytnie zaabsorbowanie smartfonem w trakcie jazdy to tylko wierzchołek góry lodowej przykładów na to zjawisko. Zarządzanie wielozadaniowością staje się umiejętnością deficytową i pożądaną, jak nigdy wcześniej.

Czy ktoś znalazł już odpowiedź, jak temu przeciwdziałać? Uczelnie szkolące wojskowych pilotów samolotów stosują od lat metody matematyki mentalnej. Efekt? Wydłużona koncentracja i zwiększona automatyzacja mentalna: pilot wie, na co zwracać uwagę w trakcie lotu a co ignorować i jedynie obserwować.

Rozwój automatyzacji mentalnej – jedyną słuszną drogą?